Demokracje kontra autokracje czy oparty na zasadach porządek świata kontra anarchia?

Zdjęcie posta: Dem/Aut/Ocracy | © Shutterstock

Ostatnie informacje o tym, że Chiny, Indie, Białoruś, Mongolia, Tadżykistan i inne kraje wezmą udział w ćwiczeniach wojskowych Wostok 2022 w Rosji, pomagają utrzymać otwartą dyskusję na temat możliwych sposobów kształtowania nowego porządku światowego. W istocie powtarza wątpliwości co do głoszonego stanowiska popieranego przez USA, że przyszłość stosunków światowych będzie kształtowana przez konfrontację między krajami demokratycznymi i autorytarnymi. De facto państwa demokratyczne (Indie, Mongolia) i autorytarne (Białoruś, Chiny, Rosja, Tadżykistan) będą obecne na ćwiczeniach Wostok 2022, w oparciu o kryterium, według którego uczestnicy „Szczytu na rzecz demokracji” promowani przez prezydenta USA, Biden, w grudniu 2021 r., zostały wybrane. Ale nie jest to jedyny fakt, który podważa zasadę opozycji między krajami demokratycznymi i autorytarnymi.

Jak niektórzy wskazywali, lista uczestników „Szczytu na rzecz demokracji” opierała się bardziej na amerykańskich interesach politycznych niż na „obiektywnych” ocenach poszanowania rządów prawa. Na przykład w szczycie wziął udział prezydent Filipin, Rodrigo Duterte, który jest oskarżony o zbrodnie przeciwko ludzkości i jest przedmiotem dochodzenia przez Międzynarodowy Trybunał Karny (MTK) oraz kraje takie jak Irak, Angola i Demokratyczna Republika Konga, które Freedom House uważa za mniej przestrzegające rządów prawa niż Węgry, który nie został zaproszony. Prezydent Republiki Południowej Afryki Cyryl Ramaphosaze swojej strony odrzucił zaproszenie.

Innym ważnym faktem były głosowania, które odbyły się w Zgromadzeniu Ogólnym ONZ po rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Podczas gdy 141 marca odbyło się prawie jednomyślne głosowanie (3 głosów) potępiające agresję, przy zaledwie pięciu głosach przeciw i 35 wstrzymujących się, w tym w Chinach, Indiach i RPA, jednak 7 kwietnia zaproponowano zawieszenie Rosji w Rada Praw Stanów Zjednoczonych miała 93 głosy za, 24 przeciw i 58 wstrzymujących się (Chiny zagłosowały przeciw, podczas gdy Brazylia, Indie, Indonezja, Meksyk i RPA wstrzymały się od głosu. Indie i Indonezja pod względem liczby ludności są pierwszym i drugim co do wielkości krajem demokratycznym Azja).

Kolejnym istotnym punktem jest 14. szczyt BRICS (Brazylia, Rosja, Indie, Chiny i Republika Południowej Afryki), który odbył się 23 i 24 czerwca, stowarzyszenie zrzeszające kraje autorytarne i demokratyczne. Na zakończenie Szczytu zatwierdzono deklarację, która potwierdza (obok obłudnego poparcia dla wartości wolności, demokracji i poszanowania praw człowieka) poparcie dla instytucji wielostronnych, w szczególności WTO i MFW.

Faktem jest, że na arenie międzynarodowej, gdzie nadal dominuje logika polityki siły, sojusze buduje się zwykle na podstawie interesów politycznych, a nie na podstawie wspólnych wartości, a historia stosunków międzynarodowych ma liczne przykłady takich sojusze W konfrontacji z byłym ZSRR Stany Zjednoczone nie wahały się wchodzić w sojusze z reżimami Grecji, Portugalii i Hiszpanii, które były nie tylko autorytarne, ale i dyktatorskie, podczas gdy w Ameryce Łacińskiej, aby przeciwdziałać szerzeniu się komunizmu, tolerowały lub popierał dyktatury latynoamerykańskie, akceptując nawet biernie odwrócenie wyniku demokratycznych wyborów.

Fakty te zostały przywołane, ponieważ uważa się, że wyraźnie podkreślają, że stary porządek światowy, oparty wyłącznie na amerykańskiej supremacji, traci akceptację i że w obliczu zadania przeprojektowania nowego porządku światowego wyłaniają się dwie alternatywy: jedna jest wskazana przez Prezydent Biden, który za zasłoną opozycji między demokracjami a autokracjami faktycznie zamierza utrwalić amerykańską hegemonię; drugim jest zaakceptowanie faktu, że pojawiają się nowi aktorzy w polityce światowej, którzy chcą uczestniczyć, na równi ze Stanami Zjednoczonymi, w zarządzaniu rosnącą globalną współzależnością, a tym samym w budowaniu nowej, bardziej zrównoważonej i bardziej pokojowy porządek świata.

Pierwsza alternatywa to ślepy zaułek. Nie odpowiada to zbieżności interesów w kwestiach będących przedmiotem wspólnego zainteresowania, takich jak zmiana klimatu, dostarczanie globalnych dóbr publicznych, takich jak bezpieczeństwo morskie, zapobieganie konfliktom, zwłaszcza w Afryce, oraz globalne pandemie, nie wspominając o zapobieganiu katastrofa nuklearna. Podczas zimnej wojny rywalizowały ze sobą dwa kontynenty, które miały mniej więcej taką samą populację; były to systemy gospodarcze bez powiązań gospodarczo-przemysłowych, a pod względem przemysłowym, technologicznym i militarnym równowaga ciążyła po stronie USA. Dziś świat zmienił się radykalnie. Pojawiają się nowi gracze, których populacja jest 4-5 razy większa niż w USA i których systemy przemysłowe, technologiczne i wojskowe konkurują ze Stanami Zjednoczonymi i są z nimi połączone.

Druga alternatywa jest jedynym punktem, w którym może dojść do zbieżności między różnymi aktorami polityki światowej, i jest również jedyną, która, choć na dłuższą metę, może pozwolić autokracjom ewoluować w kierunku bardziej demokratycznego systemu, jak miało to miejsce w przypadku sprawa z reżimami Hiszpanii, Grecji i Portugalii. Wzmocnienie roli instytucji wielostronnych – najbardziej dalekowzrocznej spuścizny pozostawionej nam przez Rooseveltańską Amerykę – jest czynnikiem wyróżniającym, co wyjaśnia: Joseph Stiglitz ( 'Jedyną drogą naprzód jest prawdziwy multilateralizm, w którym amerykańska wyjątkowość jest rzeczywiście podporządkowana wspólnym interesom i wartościom, instytucjom międzynarodowym i formie rządów prawa, z której USA nie są zwolnione.”), a ostatnio przez Fareed Zakaria w Washington Post („O wiele lepszym sposobem na ujęcie podziału na świecie jest podział na kraje, które wierzą w porządek międzynarodowy oparty na zasadach, i te, które tego nie robią."). Jednak do tej pory Stany Zjednoczone postępują dokładnie odwrotnie: wzywają do interwencji MTK w sprawie rosyjskich zbrodni na Ukrainie, ale traktatu nigdy nie ratyfikowały; protestuje przeciwko chińskim naruszeniom Morza Południowochińskiego, ale nigdy nie podpisała Konwencji ONZ o prawie morza.

Wybór Trumpa na prezydenta uwypuklił, że polityka atlantycka nie jest już polityką ponadpartyjną, ale przedmiotem sporu politycznego. Jest zatem mało prawdopodobne, aby Stany Zjednoczone odegrały wiodącą rolę w światowej polityce mającej na celu wzmocnienie instytucji wielostronnych. Jest też mało prawdopodobne, aby którykolwiek z krajów autorytarnych mógł objąć tę przywódczą rolę. Jedynym podmiotem, który może odgrywać aktywną rolę w tym zakresie, jest UE, nie tylko dlatego, że multilateralizm jest polityką, co do której zgadzają się wszystkie kraje europejskie, ale dlatego, że jest to obszar najbardziej otwarty na handel światowy, a zatem ma obiektywny interes we wzmacnianiu multilateralizmu instytucje. UE z pewnością musi stać się wiarygodnym rozmówcą w skali globalnej, a zatem musi podjąć kroki w kierunku autonomicznej polityki zagranicznej i bezpieczeństwa.


Dominik Moro jest europejskim federalistą, a obecnie koordynatorem ds. obrony i bezpieczeństwa w Centrum Studiów nad Federalizmem (Centrum Studiów na Federalizmie) w Turynie. Poznałem i doceniłem Domenico w UEF jako bardzo kompetentnego i walecznego federalistę. Bardzo się cieszę, że mogę go powitać jako gościnnego blogera.