Flagi UE i Turcji

Co jest możliwe w stosunkach UE z „nową” Turcją Erdogana?

Opublikuj zdjęcie: przykładowy obraz | © Pixabay

Po długich poszukiwaniach zakończyłem rozważania na temat stosunków UE z Turcją. Bezpośrednim impulsem były rozmowy na najwyższym szczeblu rozpoczęte w Ankarze 6.4.2021 kwietnia XNUMX r., które mają zainicjować proces zbliżenia. Poza obecną okazją chciałem pokazać tło i powiązania, które świadczą o trudnych wzlotach i upadkach w związkach. Mówiąc bardzo ogólnie, w przeszłości obie strony nie zawsze były konstruktywne. Jedno jest jednak jasne: nie ma sensu dyskutować w tej chwili o akcesji „nowej” Turcji do UE.

Co jest możliwe w stosunkach UE z „nową” Turcją Erdogana?

Kiedy po raz pierwszy usłyszałem o wizycie przewodniczącego Komisji Europejskiej planowanej na 6.4.2021 kwietnia XNUMX r. Ursula von der Leyen i Przewodniczącego Rady Charles Michel w Turcji początkowo zareagowałem dość ostrożnie. Czy to ma sens dla autokratów? Recep Tayyip Erdogan dzięki uprzejmości wizyty najwyższych przedstawicieli Unii Europejskiej? Erdogan był w ostatnich latach trudny do oceny w polityce zagranicznej. Czasami wydawało się, że działa na zasadzie prób i błędów. Z drugiej strony można też odnieść wrażenie, że przecenia się i przesadza w polityce zagranicznej. Na przykład w 2015 roku wystrzelił z nieba rosyjski myśliwiec, a kilka lat później jako członek NATO kupił rosyjskie systemy obrony powietrznej. Niedawno zaangażował swój kraj w Libię i Azerbejdżan. Tak naprawdę nie był przyjacielem Donald Trump, ale to umożliwiło mu najazd na terytorium kontrolowane przez Kurdów po wycofaniu wojsk amerykańskich z części północnej Syrii.

Pod hasłem „Tureckie dążenia do wielkiej władzy: Erdogan rozpala Południowy Kaukaz” Deutsche Welle (DW) relacjonowała na swojej stronie internetowej o tańcu wojskowym na żyletce, który turecki prezydent wykonał po jednej z wielu potyczek między Armenią a Azerbejdżanem w lato 2020 roku. Region Górnego Karabachu, który w skali międzynarodowej należy do Azerbejdżanu, ale jest kontrolowany przez Armenię od 1994 roku, jest tam od dawna przedmiotem sporu. Turcja postrzega siebie jako mocarstwo obronne Azerbejdżanu - wreszcie są tam bogate złoża gazu. W lipcu 2020 r. w starciu zginęło oficjalnie 17 osób, w większości żołnierzy. W sierpniu 2020 r. Azerbejdżan i Turcja przeprowadziły w regionie wspólne ćwiczenia wojskowe.  

Deutsche Welle przytacza dwie sprzeczne oceny. Politolog Anna Karapetyan z think tanku „Insight Center for Data Analytics” potępił te ćwiczenia wojskowe: „Turcja jest czynnikiem destrukcyjnym w konflikcie w Górskim Karabachu.” Wsparcie wojskowe Turcji należy rozumieć jako zagrożenie dla Armenii i musi być ukarane przez społeczność międzynarodową. Hacki Kasyna z Yeditepe University w Stambule wspiera wspólne ćwiczenia wojskowe. „To bardzo ważne ćwiczenie z udziałem jednostek lądowych, powietrznych i sił specjalnych. (...) Turcja stara się zapewnić pokój i stabilność w regionie siłą militarną”.

„Ankara i Moskwa znów stoją na nogach” – czytamy w raporcie DW, w którym wymienia się między innymi strategiczne błędy Ankary. A interesy dwóch regionalnych mocarstw pokrywają się również w konflikcie azerbejdżańsko-armeńskim”. Powstaje pytanie, czy Erdogan może polegać na członkostwie Turcji w NATO, kiedy bada, ile wolności daje mu Putin w działaniach wojskowych Turcji?

Ostatnio Erdogan znalazł się pod presją wewnętrzną. Turecka gospodarka nie działa płynnie, turecka waluta jest pod presją na międzynarodowych rynkach finansowych. Erdogan nie tylko zadzierał z ekspertami finansowymi i gospodarczymi swojego kraju, ale także zwalniał prezesa banku centralnego Murat Cetinkaya stracił wiele zaufania do swoich kompetencji w zakresie polityki gospodarczej i finansowej. W następnych wyborach prezydenckich – odbędą się one w 2023 roku lub nawet wcześniej – Erdogan musi się martwić ponownym wyborem na prezydenta Turcji. „Odznaczenie Donald Trump a turecki kryzys gospodarczy jest ważnym czynnikiem w ofensywie uroku Erdogana (w kierunku UE), pisze Süddeutsche Zeitung (sueddeutsche.de, 6.4.21 kwietnia XNUMX r.: „Podstawowa podróż do Erdogana”). Jak Bruksela mogłaby zareagować na „uroczą ofensywę” Erdogana?

Dwie opcje UE

Zasadniczo Unia Europejska miała i ma tylko dwie opcje w radzeniu sobie z „nową” Turcją Erdogana: może albo nadal trzymać na dystans nieprzewidywalnego partnera z NATO – UE mogła to usprawiedliwić po wszystkich naruszeniach i atakach na demokrację. rządy prawa, wolność prasy i wolność słowa w kraju, w końcu represjonowanie dysydentów i krytyków rządu, oskarżanych o wszelkiego rodzaju „przestępstwa”. Ponadto, wymierzone w działania Macrona przeciwko islamistom we Francji, oskarżenie Erdogana, że ​​wrogość wobec muzułmanów jest poparta przez głowy państw w niektórych krajach europejskich, oraz stwierdzenie „są ogniwami w nazistowskim łańcuchu”. Niedawno doszło do samotnej decyzji Erdogana o wycofaniu się z porozumienia o ochronie kobiet, wreszcie doszło do prowokacji wobec partnerskiej z NATO Grecji, które wywołały w UE dyskusję na temat sankcji wobec Turcji. Nagromadziła się cała góra powodów, aby być ostrożnym wobec Turcji Erdogana. Korespondentka Heilbronner Voice z Turcji podpisała swój komentarz z 6.4.21 kwietnia XNUMX r. słowami „Wizyta powinna zostać odwołana” i napisała: „Jeśli ty (przewodniczący Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen i przewodniczący Rady Charles Michel) Prezydent Recep Tayyip Erdogan w samym środku nowej eskalacji represji pokazują, że praworządność i prawa człowieka nie liczą się już dla Europy i że UE dba tylko o współpracę Erdogana w kryzysie uchodźczym i we wschodniej części Morza Śródziemnego”. I to nie tylko w regionie głos Heilbronn, aby przeczytać takie wypowiedzi.

Jednak UE, a przede wszystkim Rada, wybrały inną opcję. Zostało to opisane w Süddeutsche Zeitung w następujący sposób: „Pod koniec marca szefowie państw i rządów UE obiecali Turcji bliższą współpracę gospodarczą i pierwsze kroki w kierunku modernizacji unii celnej, po tym jak Ankara w dużej mierze powstrzymywała się od dotychczasowych prowokacji. W tym roku. ... Dla Brukseli szczególnie ważne jest, aby Turcja szukała konstruktywnego rozwiązania konfliktów z krajami UE, Grecją i Cyprem” (sueddeutsche.de, 6.4.21: „Oferta dla Erdogana”). Oferta skierowana do Erdogana i Turcji – pomimo niepowodzeń w polityce praw człowieka i pomimo wycofania się Turcji z Konwencji Stambulskiej o Ochronie Kobiet przed Przemocą, jak zaznaczono w raporcie SZ. Tak więc opcja, którą można było nadpisać słowem „Z marnymi dzieciakami się nie rozmawia”, została tym samym odrzucona przez UE na rzecz próby zainicjowania procesu „zmiany przez zbliżenie”. Na pewno można o tym dyskutować - okaże się, czy próba się powiedzie. Afera „Sofagate” pokazała, jak trudne, a nawet pikantne mogą być negocjacje, gdy pierwsza runda rozmów 6.4 kwietnia przewodniczący Komisji nie siedział obok dwóch przewodniczących, ale osobno na sofie. Co początkowo przypomina „zemstę” Erdogana? Ursula von der Leyen za komentarz w sprawie wycofania się Turcji z Konwencji Stambulskiej o Ochronie Kobiet, stał się pikantny dla Brukseli najpóźniej, gdy okazało się, że Charles MichelKonsultanci s przyczynili się do powstania „protokołu”. 

Zielony polityk Cem Ozdemir ubolewał nad „samokradaniem się Brukseli” i mówił o „szyderstwie ze wszystkich demokratów w Turcji”. Alexander Graf Lambsdorff (FDP) nazwał zakończenie trwających od 2005 r. rozmów akcesyjnych z Turcją do UE „opóźnionym”. Zasadniczo UE powinna była wcześniej poważnie rozważyć tę wyburzenie. Ale każdy, kto chce teraz sprawdzić, jak poważnie Erdogan podchodzi do zbliżania się do UE, nie może rozpocząć tego testu od oficjalnego zakończenia rozmów akcesyjnych, które już dawno wygasły. Rozwiązanie to dostarczyłoby Erdoganowi tanich antyunijnych argumentów do kolejnej kampanii wyborczej w Turcji.  

W rozmowie z Heilbronner Voice, analitykiem politycznym i ekspertem ds. Turcji z Niemieckiego Towarzystwa Stosunków Zagranicznych, Christian Brakel, zapytał, czy „restart” z Erdoganem się powiedzie. Jego odpowiedź: „Nie bardzo. Erdogan jest bardzo sprytnym politykiem, który oportunistycznie zmienia strony tak długo, jak długo utrzymuje go przy władzy” (Heilbronner Voice, 10.4.21 kwietnia XNUMX: „Promises bez konsekwencji”). „Wyciągamy rękę z tym programem i teraz do Turcji należy jego przejęcie” – powiedział urzędujący przewodniczący Rady Charles Michel po pierwszej rozmowie w dniu 6.4.21. Przewodnicząca Komisji von der Leyen powiedziała, że ​​UE nie zawaha się podkreślić złych wydarzeń dotyczących sytuacji praw człowieka w Turcji, mówiąc, że kwestie praw człowieka są „niepodlegające negocjacjom”. Kontynuacja dyskusji zależy także od zachowania Turcji w tych obszarach (cytat za sueddeutsche.de, 6.4.21 kwietnia XNUMX: „Kwestie praw człowieka nie podlegają negocjacjom”).  

Te ostrożne wypowiedzi przedstawicieli UE potwierdzają cytowane stwierdzenie – „raczej nie” – tureckiego eksperta Christian Brakel w wywiadzie dla Heilbronner Voice. Wobec tych niepewności UE powinna bardzo szybko ocenić, co ujawnił „test” i czy warto pogłębiać negocjacje z Turcją na temat trzech filarów oferty UE: nie wystarczy mieć dobrze brzmiące wyjaśnienia dla Dających media, jeśli na końcu nie ma żadnych konsekwencji.

W tym miejscu należy powtórzyć trzy główne punkty nadchodzącego procesu dyskusji. To jest o 

  • pogłębienie współpracy w kwestiach gospodarczych;
  • rozwój współpracy w dziedzinie migracji; oraz
  • intensyfikacja kontaktów między ludźmi.

Gdyby turecki prezydent grał tylko na czas, by zdobyć ewentualne argumenty i zdjęcia do kampanii wyborczej 2023, szefowie państw i rządów Unii Europejskiej musieliby mieć odwagę, by ogłosić, że ich „test” nie powiódł się. Parlament Europejski pełni ważną funkcję kontrolną w krytycznym akompaniamencie procesu dyskusji. 26.4.21 kwietnia XNUMX r. Parlament rozmawiał na ten temat z Przewodniczącym Rady Charles Michel oraz przewodnicząca Komisji von der Leyen podczas wizyty w Ankarze. Zielony poseł Siergiej Łagodinski następnie dał ważne wskazówki dotyczące nadchodzącej dalszej dyskusji z Turcją na kolejnym szczycie UE w czerwcu: „Zdaję sobie sprawę, że kraj ten nie może stać się liberalną demokracją w ciągu dwóch miesięcy, ale powinniśmy zażądać od Erdogana co najmniej jednego z trzech wyraźnych sygnałów. Albo wycofanie się z Konwencji Stambulskiej zostanie wstrzymane, albo postępowanie w sprawie zakazu przeciwko partii opozycyjnej HDP zostanie wstrzymane. Trzecim żądaniem byłoby ostateczne wykonanie wyroków Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, zwłaszcza tych dotyczących więzienia intelektualistów Osman Kawala i polityk opozycji Selahattin Demirtas“ (sueddeutsche.de, 27.4.21: „UE nie może poświęcać praw człowieka”). Z oświadczeń wynika, że ​​parlamentarzysta poważnie traktuje funkcję kontrolną i monitorującą.  

Patrząc wstecz: Stosunki między UE a Turcją zawsze były trudne w górę i w dół

W dokumencie Federalnego Ministerstwa Spraw Zagranicznych na temat stanu negocjacji akcesyjnych z Turcją z 23.12.2020 grudnia XNUMX r. (nagłówek: „Rozszerzenie UE: Turcja”) przytacza się niektóre dane i fakty w związku z przedłużającym się procesem akcesyjnym:

  • W 1963 r. ówczesna EWG zawarła z Turcją umowę stowarzyszeniową („Układ z Ankary”) o ścisłych związkach gospodarczych: art. 28 umowy dawał Turcji pierwszą perspektywę członkostwa.
  • W 1987 roku Turcja oficjalnie złożyła wniosek o członkostwo.
  • Unia celna między UE a Turcją weszła w życie 1.1.1996 stycznia XNUMX roku.
  • W 1999 roku Rada Europejska przyznała Turcji status kandydata.
  • W 2004 roku Rada Europejska ustaliła, że ​​Turcja spełniła tzw. kryteria akcesyjne z Kopenhagi z 1993 roku.
  • Negocjacje akcesyjne rozpoczęły się 3.10.2005 października XNUMX r.

Niniejszy dokument Federalnego Ministerstwa Spraw Zagranicznych opisuje wzloty i upadki negocjacji akcesyjnych. W raporcie krajowym z października 2020 r. Komisja Europejska dostrzega sukcesy we współpracy z Turcją w obszarze migracji, ale zauważa poważne niedociągnięcia w kluczowych obszarach, takich jak prawa człowieka i system sądownictwa: Turcja coraz bardziej oddala się od Unia Europejska. Ze względu na trwające prowokacje Turcji i nielegalne odwierty we wschodniej części Morza Śródziemnego już w listopadzie 2019 r. UE ustanowiła ramy sankcji wobec osób i podmiotów zaangażowanych w odwierty. Pierwsze wypłaty w ramach sankcji miały miejsce w lutym 2020 r.

Cóż za długi i ostatecznie smutny rozwój! Pewnego dnia historycy i eksperci europejscy będą musieli szczegółowo przeanalizować to, co wydarzyło się w ciągu 15 lat od rozpoczęcia negocjacji akcesyjnych w 2005 r. do najniższego punktu, otwarcia procesu sankcji w 2020 r. Moim zdaniem obie strony, rządy Turcji i najważniejsi politycy w UE, przyczyniły się do tej spirali w dół, do oddalania się Turcji od Europy. Jednak oprócz działań i zaniechań polityków na Bliskim i Środkowym Wschodzie miały miejsce wydarzenia i wydarzenia, za które nie można winić ani Turcji, ani Europy. Trzecia wojna w Zatoce Perskiej rozpoczęła się 20.3.2003 marca 2010 roku; co do dziś zdestabilizowało zarówno Irak, jak i cały region. Ani Europa, ani Turcja nie są odpowiedzialne za „wybuch” „arabskiej wiosny” w 2011 roku, na której „pola bitew” w Libii i Syrii Erdogan próbuje się dziś zaangażować i gdzie może przeceniać i przesadzać, bo decydujące decyzje, co dzieje się w Syrii, nie zostanie złapane w Ankarze. Syryjski konflikt, który wybuchł w lutym XNUMX r. w następstwie „arabskiej wiosny” z powszechnymi protestami przeciwko reżimowi Baszar al-Assad rozpoczął i przekształcił się w wojnę domową pod koniec 2011 roku, sprowadził do kraju obce mocarstwa, wszelkiego rodzaju milicje, a zwłaszcza „świętych wojowników” IS, a Bliski i Środkowy Wschód zamienił w beczkę prochu. W Syrii i częściach Iraku wszyscy walczyli ze wszystkimi; wszyscy próbowali wytyczyć strefy wpływów z bardzo różnych interesów. Chociaż PI zostało pokonane militarnie, nie będzie możliwe zaprowadzenie pokoju w regionie poprzez działania indywidualne lub przez jedno mocarstwo. W pewnym momencie wszyscy zaangażowani będą musieli się spotkać i – podobnie jak europejskie mocarstwa w Münster i Osnabrück negocjowały pokój westfalski – muszą znaleźć rozwiązanie. Takiej konferencji pokojowej nie widać. A jeśli do tego dojdzie, miną lata – jak w Münster i Osnabrück – zanim zostanie znalezione rozwiązanie.

Jedną z konsekwencji wojny w Syrii był i jest kryzys uchodźczy, który rozpoczął się w Europie w 2015 roku i którego (rzekome) rozwiązanie dało tureckiemu prezydentowi kartę przetargową przeciwko Europie. Stał się narzędziem szantażu, ponieważ Europejczycy nie znaleźli jeszcze własnego rozwiązania. Zostanie to omówione ponownie później.  

Pierwszy temat specjalny: Wejście Turcji do UE – emocje kontra argumenty rzeczowe; jak nie udało się wyzwaniom

We wspomnianym referacie Federalnego Ministerstwa Spraw Zagranicznych z 23.12.2020 grudnia 2005 r. znajduje się rozdział nagłówek: „Negocjacje akcesyjne: przebieg i wyzwania”. Słowo kluczowe „wyzwania” wskazuje, że negocjacje akcesyjne UE z Turcją, które rozpoczęły się w XNUMX r., nie były łatwe, ponieważ był to duży kraj o długiej historii, z kilkoma próbami demokracji i niepowodzeniami tych prób, z dyktaturami wojskowymi, aż do obecnej próby ustanowienia rządu prezydenckiego skrojonego na miarę Erdogana, który stopniowo staje się coraz bardziej autokratyczny.  

Dla Turcji droga do Europy została uznana za najwyższy priorytet w 2005 r., ale zawsze istniała osmańska duma narodowa i nacjonalizm, co utrudniało niektórym tureckim politykom ostateczne przekazanie suwerenności państwowej Brukseli. Sprzeczne napięcie, które było i jest obserwowane nie tylko w Turcji. Jeszcze przed otwarciem negocjacji akcesyjnych Turcja podejmowała małe, czasem niezdecydowane kroki w kierunku Europy. Rozpoczęto – często przy niecierpliwym wsparciu Europy – „kompatybilność z Europą” struktur państwowych i systemu prawnego. Zniesienie kary śmierci było niezwykłe. Szczególnym problemem była silna pozycja wojska. Nierzadko dowództwo armii decydowało, w jakim kierunku powinien podążać kraj, a nie w parlamencie czy rządzie.  

7.12.2008 grudnia 54 r. Süddeutsche Zeitung poinformował o XNUMX-stronicowym badaniu Komisji Europejskiej – ówczesny Komisarz ds. Rozszerzenia był odpowiedzialny Gunter Verheugen. Wykazano m.in., że gdyby Turcja miała zostać przyjęta, UE byłaby obciążona nawet 28 mld euro rocznie. W zasadzie jednak członkostwo dużego kraju w UE jest możliwe do opanowania dla obu stron. Badanie potwierdziło „znaczne zbliżenie Turcji do standardów europejskich". Chociaż „nadal istnieją liczne przypadki tortur, a zwłaszcza złego traktowania", „tortury te nie są już systematyczne” (sueddeutsche.de 7.12.08: „Przystąpienie Turcji spowodowałoby wysokie koszty”. W tym dniu (7.12.08) należy zauważyć, że SZ z 1.10.2004 jest cytowane jako źródło raportu). Oprócz tych optymistycznych wypowiedzi Komisji Europejskiej na temat wydarzeń w Turcji prowadzących do Europy, należy wspomnieć o jednym fakcie, który wielokrotnie paraliżował Unię w polityce zagranicznej – fakt ten można zaobserwować do dziś: Unii Europejskiej i jej członkom jest to trudne. mówić jednym głosem w sprawie polityki zagranicznej. To, że podczas negocjacji Brexit z Wielką Brytanią było inaczej, może być wyjątkiem, który potwierdza regułę. Dyskusje o przystąpieniu Turcji do UE postrzegam jako doskonały przykład czegoś przeciwnego. Artykuł w Wikipedii na temat słowa kluczowego „Uprzywilejowane partnerstwo” wyjaśnia, jak doszło do sporu o cel negocjacji akcesyjnych, które toczą się od 2005 roku. Były na ten temat sprzeczne poglądy.  

W marcu 2004 r. – czyli przed rozpoczęciem negocjacji akcesyjnych 3.10.2005 października 2005 r. – prezydencje CDU/CSU zamiast pełnego członkostwa w UE przywołały słowo kluczowe „uprzywilejowane partnerstwo”. Propozycja ta została również poparta przez Francję i Austrię oraz części grupy PPE w Parlamencie Europejskim. „W federalnej kampanii wyborczej XNUMX Unia wykorzystała uprzywilejowane partnerstwo jako temat kampanii wyborczej, aby odróżnić się od czerwono-zielonych”, pisze Wikipedia. ówczesny premier Turcji (Recep Tayyip Erdogan) już odrzucił ten model w lutym 2004 r. Zwłaszcza Austria uparcie nalegała na wyznaczenie innych celów niż pełne członkostwo w rozmowach z Turcją. Austria zrezygnowała z tego żądania „dopiero po kilkugodzinnych negocjacjach” (Berliner Zeitung, 4.10.05 października XNUMX: „Państwa UE zgadzają się na negocjacje z Turcją”).  

Jednak rozbieżne wypowiedzi na temat celu negocjacji o przyjęcie nie ustały po oficjalnym rozpoczęciu negocjacji w październiku 2005 roku. Zajmując się wszystkimi szczegółami wieloletnich negocjacji, historycy i eksperci prawa międzynarodowego z Europy i Turcji będą musieli przeanalizować, co ostatecznie doprowadziło do niepowodzenia dotychczasowej akcesji Turcji do UE. Oczywiste jest, że to, co wydarzyło się lub nie wydarzyło się wczoraj, nie może być już naprawione; czasu nie można cofnąć. Warto jednak wiedzieć, gdzie popełniono możliwe błędy, których można było uniknąć.  

Pewną rolę odegrały w tym długie cienie ataków terrorystycznych z 11 września 2001 r. („9/11”). Potem narastały zastrzeżenia, złe doświadczenia i obawy przed „islamem” i jego zwolennikami terrorystycznymi we wszystkich krajach europejskich. Mrowienie w Niemczech Thilo Sarrazin ze swoją książką z 2010 roku „Niemcy tworzą się” w talk show i felietonach prasowych, a wiele osób ze wszystkich dziedzin polityki i społeczeństwa dyskutowało o „chuście” i niejasnej koncepcji niemieckiej „kultury wiodącej”. Historycy i eksperci prawa międzynarodowego będą musieli także dowiedzieć się, kiedy cel Turcji dotyczący Europy został wyparty z priorytetu polityki zagranicznej i zastąpiony nowym celem, jakim jest stanie się czołową potęgą regionalną na Bliskim Wschodzie. Jednak Erdogan musiał i nadal musi żonglować wieloma, prawdopodobnie zbyt wieloma piłkami jednocześnie, i pozostać przy metaforze: prędzej czy później nie będzie już w stanie utrzymać wszystkich piłek w powietrzu jednocześnie .  

Tło „nowej” tureckiej polityki zagranicznej opisuje analiza, którą warto przeczytać w Tagesspiegel z 28.10.20 października XNUMX r.: „Turcja od pewnego czasu prowadzi agresywną politykę zagraniczną, która doprowadziła do sporu z Europą o granicę we wschodniej części Morza Śródziemnego. Kraj jest w konflikcie z USA z powodu nabycia nowoczesnego rosyjskiego systemu obrony powietrznej. Rosną napięcia z Rosją w związku z udziałem Turcji u boku Azerbejdżanu w wojnie o Górski Karabach. Erdogan przedstawia różnice własnemu społeczeństwu jako próby rzekomych wrogów za granicą, aby uniemożliwić Turcji przekształcenie się w regionalną potęgę”.

Tagesspiegel wskazuje na podobny schemat w zarzutach Erdogana, zwłaszcza wobec Europy: „Głównym celem jest prezydent Francji Emmanuel Macron, który opowiada się za sankcjami europejskimi wobec Ankary z powodu działań Turcji na Morzu Śródziemnym i wypowiedział wojnę politycznemu islamizmowi we Francji. Erdogan opisuje Macrona jako chorego psychicznie, ale też beszta Niemcy. W zeszłym tygodniu wykorzystał policyjne przeszukanie tureckiego meczetu w Berlinie, by oskarżyć niemieckie władze o rasizm i islamofobię”.

„Od kilku dni Erdogan maluje obraz Zachodu, który atakuje islam, używając coraz ostrzejszych tonów. Wrogość wobec muzułmanów jest popierana przez głowy państw w niektórych krajach europejskich, stwierdził w poniedziałek, nawiązując do Macrona: „Oni są członkami nazistowskiego łańcucha”, faktycznie stojącego za nazistowskimi porównaniami Erdogana). 

To skomplikowane tło sprawia, że ​​rozmowy z Turcją, które rozpoczęły się 6.4.21 kwietnia i są mile widziane, są szczególnie trudne, a ich perspektywy powodzenia trudne do oszacowania. Ogólnie można powiedzieć, że obie strony w ostatnich latach nie zbliżały się do siebie, a raczej oddalały się od siebie. Turcja mogła odnieść wrażenie: „Europejczycy nas nie chcą”, a w Europie może wzrosnąć przekonanie, że „Turcja nie pasuje do Europy". Najpóźniej wraz z próbą zamachu stanu 15.7.2016 lipca XNUMX r. negocjacje w sprawie przystąpienia do UE musiała stać się farsą. Erdogan nazwał próbę zamachu stanu „wybawieniem”. Więzienia Turcji wypełnione były przeciwnikami jego polityki, a także licznymi ludźmi, których tylko „podejrzewał”, że są przeciwnikami jego polityki. z Przepis Tayyip Erdogan Chęć negocjacji w sprawie przyjęcia podstawowych wartości Unii Europejskiej, demokracji, praworządności i swobód obywatelskich wydaje się bezcelowa. Również były komisarz UE ds. rozszerzenia Gunter Verheugen, wyraźnie rozróżniono w wywiadzie w 2018 r. długoterminowy cel, jakim jest przygotowanie Turcji do przystąpienia, a obecną sytuacją w tym kraju: „Nie chodzi o włączenie obecnej Turcji do UE. Chcemy mieć demokratyczną, konstytucyjną, wiarygodną Turcję jako partnera i członka”. Zapytany wprost, czy ma to zastosowanie w dłuższej perspektywie, ale nie dla dzisiejszej Turcji, Verheugen podkreślił: „Oczywiście. Nie mówię o kraju; jak jest dzisiaj” (Frankfurter Neue Presse, 27.3.18 marca XNUMX r.: „Komisarz UE Gunter Verheugen: „Potrzebujemy Turcji”).  

A jednak nie byłoby taktycznie rozsądne, by UE oficjalnie zerwała negocjacje akcesyjne, próbując rozpocząć dyskusję z Turcją, która również, ale nie tylko, zajmuje się problemem uchodźców. Ale to właśnie ten punkt dyskusji ujawnia bardzo szczególną słabość UE i jej pozycji negocjacyjnej: Najwyższy czas, aby UE opracowała „Plan B” w sprawie azylu, uchodźców i migracji, który sprawi, że Europa będzie bardziej niezależne od życzliwości Turcji. Zostanie to omówione poniżej.

Drugi temat specjalny: UE potrzebuje własnej polityki w zakresie uchodźców i migracji

W rozpoczętych rozmowach między UE a Turcją są pewne szanse na powodzenie w rozszerzaniu stosunków gospodarczych – np. w zakresie rozszerzenia istniejącej unii celnej. Na tym polu są korzyści dla obu stron. Drugi obszar tematyczny, czyli intensyfikacja kontaktów międzyludzkich, np. poprzez zgoda na bezwizowy wjazd obywateli tureckich do UE – czego od dawna pragnęła strona turecka – nie powinna być omawiana od razu na początku negocjacje. Dla UE to słowo kluczowe mieści się w rubryce „marchew”, o czym będzie potem mowa, jeśli Turcja pokaże gdzie indziej widoczne ustępstwa.  

Trzeci temat zbliżających się rozmów, „Współpraca w dziedzinie migracji”, prawdopodobnie stanie się trudnym punktem w negocjacjach UE. The Heilbronner Voice opublikował raport 18.3.21 marca 18.3.16 r. zatytułowany: „Próba ratowania porozumienia z Turcją". Umowa między UE a Turcją została podpisana 25.3.16 marca XNUMX r. – dokładnie pięć lat przed tym sprawozdaniem – po usilnych staraniach Kanclerz Niemiec ukończony. W rzeczywistości kryzys uchodźczy w tamtym czasie był dla Turcji szansą na ponowne postawienie stopy w drzwiach Brukseli. „Przez długi czas konflikt syryjski był dla Europejczyków daleko, za siedmioma górami” – powiedział jeden z dyplomatów. „Zmienił to masowy napływ uchodźców. Nagle Europejczycy zdali sobie sprawę, jak bardzo potrzebowali Turcji, aby powstrzymać napływ” (cytat z tagesspiegel.de, XNUMX: „Premier Ahmet Davutoglu – Architekt tureckiej polityki zagranicznej”).  

Mówiąc prościej, układ działał następująco: Turcja zatrzymuje uchodźców z Syrii w kraju nad Bosforem i otrzymuje w zamian pieniądze z UE. W rzeczywistości imigracja z Turcji przez Grecję do UE została w rezultacie znacznie zmniejszona. Pytanie jednak brzmi, czy ta umowa rzeczywiście była sukcesem Europy, jak sądzą niektórzy politycy europejscy? Ponownie, krótko mówiąc: dzięki tej umowie, która została zawarta pięć lat temu, Unia Europejska kupiła sobie czas na aktualizację „Konwencji dublińskiej”, która już dawno przestała działać i która reguluje, które państwo jest odpowiedzialne za przetwarzanie wnioski o azyl. W międzyczasie jednak UE nie udało się przyjąć przyszłościowego systemu azylu, uchodźców i migracji. Jeśli UE teraz, w 2021 r., będzie dążyć jedynie do ożywienia umowy z Turcją, zasadnicza niedociągnięcie pozostanie: Turcja nadal może szantażować Europę uchodźcami z Syrii. Detlef Drewes, unijny korespondent Heilbronner Voice, w swoim raporcie z 18.3.21 marca 2020 r. odnosi się do eskalacji na początku 18.3.21 r., kiedy to prezydent Turcji nie tylko otworzył dla uchodźców przejścia graniczne na zachód, ale także sprowadził ich do granice autobusem . „Prezydent był zły – rzekomo dlatego, że UE nie wywiązała się ze swoich zobowiązań płatniczych” (Heilbronner Voice, 28.10.20 marca XNUMX: próba ratowania umowy z Turcją). To nie był akt dyplomacji, to był szantaż. „Erdogan żyje w konfliktach” – cytuje turecki politolog z XNUMX października XNUMX r. Cengiz Aktar, który uciekł z Turcji na wygnanie. „Aktar i inni są przekonani, że rząd Erdogana potrzebuje kolejnych kryzysów w polityce zagranicznej, aby utrzymać się przy władzy” (tagesspiegel.de, 28.10.20 października XNUMX r.: „To właściwie stoi za nazistowskimi porównaniami Erdogana”). opisuje to jeszcze wyraźniej Ernest Hildebrand, dyrektor biura Fundacji Friedricha-Eberta w Warszawie, dylemat Unii Europejskiej: „Polityka migracyjna uczyniła Europę podatną na strategię szantażu przez kraje tranzytowe z Turcji do Afryki Północnej” (IPG, 1.4.21 kwietnia, XNUMX: „Niedaleko od pnia”). Dlatego nie potrzeba wiele wyobraźni, aby usłyszeć niemal niespokojne podteksty, gdy europejscy i niemieccy politycy chwalą, ilu uchodźców z Syrii przyjęła Turcja.  

Jeśli chodzi o uchodźców, azyl i migrację, UE jest pod presją z dwóch stron: z jednej strony – jak opisano – z Turcji; z drugiej jednak strony także poprzez nasz europejski kanon wartości zakotwiczony w Traktacie UE (TUE). Telewizyjne obrazy z obozów dla uchodźców, takich jak Moria, stale rosnąca liczba ofiar śmiertelnych na Morzu Śródziemnym oraz zarzuty wobec unijnej agencji ochrony granic Frontex o wypchnięcie łodzi uchodźców, mówią haniebnym językiem. Opisał gorzką prawdę o polityce UE wobec uchodźców Heribert Prantl w swoim felietonie „Prantls Blick” w Süddeutsche Zeitung: „Może być pomoc, ale nie powinna, ponieważ Europa jej nie chce. Obozy powinny pozostać miejscem odstraszania. UE nazywa siebie obszarem sprawiedliwości, bezpieczeństwa i wolności, wolności? W obozach dla uchodźców niesprawiedliwość i brak bezpieczeństwa są tak wielkie, że trzeba mówić o haniebnej wolności europejskiej. W polityce dotyczącej uchodźców istnieje zablokowanie ludzkości” (sueddeutsche.de, 27.12.20:, Heribert Prantl: „Blokada ludzkości w Europie”). Oskarżają nie tylko ONZ i organizacje pomocowe, które cierpią z pierwszej ręki; Również Papież wciąż wzywa do większej solidarności. Ale wszystkie wezwania i ostrzeżenia wydają się zanikać w głębi nocy. Zawsze zdumiewa mnie chłodne odrzucenie przez rządy niektórych państw członkowskich UE, które często odwołują się do swojego dziedzictwa chrześcijańskiego i tradycji kulturowych. Wydaje się jednak, że przypowieść o dobrym Samarytaninie została tam zapomniana. A może przykazanie miłości bliźniego nie ma zastosowania, jeśli uchodźcy są wyznania muzułmańskiego? Te i podobne pytania do UE pochodzą nie tylko z krajów, które Europa oskarża o łamanie praw człowieka. Bliższe spojrzenie pokazuje, jak słaba politycznie i moralnie UE prezentuje się światu: nie może rozwiązać problemu uchodźców zgodnie z własnymi wartościami. „Rozwiązanie europejskie”, na które powołuje się od lat, wciąż czeka. Wiarygodność Unii Europejskiej jest nadal zagrożona.  

Co robić? Gesine SchwanPrezydent Humboldt-Viadrina Governance Platform i Przewodnicząca Komisji Podstawowych Wartości SPD tak niedawno opisała ten dylemat: „Prawdziwą alternatywą w polityce migracyjnej jest między izolacją, która narusza prawa człowieka, a sprawiedliwymi, przejrzystymi regulacjami. Odizolowanie jest nieludzkie w stosunku do migrantów i uchodźców. Nigdy jej się to nie udaje. Ale jest też nieludzki w stosunku do nas samych, ponieważ wpędza nas w destrukcyjną moralną sprzeczność z samym sobą i szkodzi nam. Historia uczy, że tylko otwarte społeczeństwa zdolne do uczenia się mogą twórczo reagować na nowe wyzwania, które zawsze będą istnieć” (Gesine Schwan: „O co chodzi w wyborach federalnych w 2021 r.”; w Neue Gesellschaft/Frankfurter Hefte 1/2 -2021, s. 61 ff). Gesine Schwan już przedłożyły propozycje dotyczące polityki uchodźczej w 2016 r., która powinna opierać się na dobrowolnych umowach między chętnymi gminami a UE (opracowanie z 1.10.16: „Droga z obecnej europejskiej nędzy w polityce uchodźczej – jako szansa na nowy europejski start ").  

Być może część rozważań Schwana została włączona do nowych propozycji UE dotyczących reformy europejskiej polityki azylowej, które Komisja Europejska przedstawiła 23.9.20 września 18.9.20 r. Nie chcę szczegółowo opisywać tych propozycji, ponieważ jeszcze przed ich opublikowaniem Süddeutsche Zeitung stwierdził, że „porozumienie jest mało prawdopodobne” (sueddeutsche.de, XNUMX: „Kwestia uchodźców znów dzieli Europę”). W tym raporcie Süddeutsche grecki wiceminister ds. migracji opisuje: Giorgos Koumoutsakos trzy grupy państw członkowskich UE:

  • kraje śródziemnomorskie, które zgodnie z prawem UE stanowią zdecydowaną większość osób ubiegających się o azyl
    są odpowiedzialne i dlatego domagają się solidarności od innych państw UE;
  • kraje wyszehradzkie, takie jak Polska czy Węgry, które generalnie mają taką solidarność
    odrzucać; oraz
  • pozostałe kraje tradycyjnie proeuropejskie, które rozumieją zasadę solidarności i
    uznają wartość wspólnej polityki.

15.12.20 grudnia 15.12.20 r. Heilbronner Voice poinformował o stanie dyskusji nad nowymi propozycjami UE: „UE nadal podzielona w centralnych punktach reformy azylowej”. W związku z tym inne propozycje komisji również nie przyniosły przełomu (głos Heilbronner, XNUMX grudnia XNUMX r.: „Nieudany gol Seehofera”). Kwestia nadal grozi ugrzęźnięciem w krzyżu interesów trzech grup państw członkowskich.

Raport Rady Europy opublikowany dnia 9.3.21/9.3.21/XNUMX opisuje, jak fatalny jest stan europejskiej polityki migracyjnej. Süddeutsche Zeitung doniósł: „Sposób, w jaki Europejczycy traktują uchodźców i migrantów próbujących dostać się na kontynent przez Morze Śródziemne, jest „jednym z rażących przykładów tego, jak zła polityka migracyjna narusza prawa człowieka” (sueddeutsche.de, XNUMX: Poważne zarzuty przeciwko europejskiej polityce wobec uchodźców”).

Po tych wszystkich kłótniach o „europejskie rozwiązanie” w polityce azylowej, uchodźczej i migracyjnej, 27 państw członkowskich UE powinno faktycznie przyznać, że tego „wspólnego rozwiązania” nie da się osiągnąć, ponieważ cała seria państw – z jakichś powodów – po prostu robi nie chcą żadnych uchodźców, imigrantów, cudzoziemców. Należy teraz zbadać – by tak rzec, w ostateczności, aby nie zawstydzić UE w oczach świata – czy „wzmocniona współpraca” zgodnie z art. 20 TUE może stanowić rozwiązanie. Wymagałoby to co najmniej dziewięciu państw członkowskich. Artykuł 20 TUE stanowi ogólnie: „Wzmocniona współpraca ma na celu wspieranie realizacji celów Unii, ochronę jej interesów oraz wzmocnienie procesu integracji. Jest ona otwarta dla wszystkich państw członkowskich w dowolnym momencie zgodnie z art. 328 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej”.

Taki projekt „wzmocnionej współpracy” nie spadnie z nieba z dnia na dzień. Jedno lub więcej państw musiałoby przejąć inicjatywę. Z pewnością ten projekt nie będzie popularny; nacjonaliści i ksenofobia w uczestniczących krajach będą stawiać populistyczny opór. Opinia publiczna musiałaby być przekonana, że ​​migracja i imigracja, bazując na doświadczeniach klasycznych krajów imigracyjnych – np. USA, Kanada, Australia – ostatecznie oznacza korzyści gospodarcze i kulturowe. Kraje uczestniczące w takim projekcie udokumentowałyby, że imigranci są mile widziani; nie tylko przewaga w globalnej konkurencji o wykwalifikowanych pracowników. Inne kraje, które z krótkowzrocznych powodów uważają, że powinny budzić zastrzeżenia i obawy przed imigracją, a nawet ksenofobią, pewnego dnia będą musiały uznać, że życie ukarze tych, którzy przyjdą za późno.


Po raz pierwszy opublikowałem ten post 30 kwietnia 2021 r. na forum Europastammtisch. Heinrich Kümmerle poprosił mnie o opublikowanie tego artykułu na swoim blogu. Z przyjemnością spełnię tę prośbę.

Napisz komentarz

Ihre E-Mail-Adresse wird nicht veröffentlicht.