Doręczanie paczek do odsadzenia

Zdjęcie posta: samochód dostawczy | © Shutterstock

Może zdarzyło ci się to już wcześniej, nagle masz w uszach piosenkę, której nie możesz wyrzucić z głowy. Od kilku dni mam jeden z Pink Floyd. I doskonale pamiętam, że wieki temu wolałem słuchać tego na płycie.

Szperanie w mojej kolekcji płyt poszło na marne, więc wkrótce potem odbyłem pielgrzymkę do mojego zaufanego sklepu z płytami z zamiarem zakupu tej płyty po raz drugi.

Niestety nie były już dostępne, więc pocieszyłem się dwoma innymi „kochankami”. Kiedy wróciłem do domu, słuchałem w kółko nowych nabytków, tylko po to, by stwierdzić, że to wciąż ten konkretny utwór, którego nie mogłem wyrzucić z głowy.

Spojrzenie w internecie dało mi nadzieję, nowe wydanie płyty i dostarczyło ją następnego dnia - kto może się temu oprzeć? Tego samego wieczoru otrzymałem potwierdzenie, że mój nowy nabytek został wysłany.

Na śniadaniu pojawił się już e-mail od dpd, że moja paczka jest w drodze do mnie. Niedługo potem drugi ogłosił, że moja paczka będzie ze mną między 11.16:12.16 a XNUMX:XNUMX. Ponieważ ostatnio byłem punktem kontaktowym dla wielu firm kurierskich, które wpłacają u mnie paczki na całą okolicę, spontanicznie przełożyłem swoją codzienną rutynę i czekałem na listonosza; W myślach już kładłem płytę na talerzu.

Kilka listonoszy później, chociaż nie widziałem żadnego dpd, tuż po 12.20 otrzymałem e-mail, że moja paczka nie może zostać dostarczona.

Zrozumiałbym to bardzo dobrze, gdyby nie było to możliwe ze względu na wady techniczne, przeciążenie czasowe, brak lokalnej wiedzy czy nawet chwilową niechęć ze strony dostawcy. Ale założenie, że jestem za głupi, żeby przyjąć paczkę pomimo ogłoszenia, jest więcej niż bezczelne! Zwłaszcza, gdy zawsze wypełniam korytarz „paczkami firm trzecich” od dpd, które potem niestrudzenie czekają, aż ich właściciele je odbiorą, bez narzekania.

Natychmiast odesłałem ten e-mail, ale okazało się, że dpd również był przytłoczony otrzymywaniem e-maili. Po kolejnym spojrzeniu w internecie udało mi się dwukrotnie skontaktować telefonicznie z dpd, który wysłał mnie w stałą pętlę za 60 centów za połączenie, przy czym bot po chwili zakończył miłą rozmowę z informacją, że paczka jest na miejscu. centrum dostawy .

Zapytanie ze sprzedawcą wykazało, że nie otrzymałem dziś nawet paczki dwa razy. Anulowałem zamówienie i teraz opieram się na tym, że dla amerykańskiej firmy obsługa klienta i profesjonalizm są pewnikiem. W każdym razie, w przeciwieństwie do dpd, ta firma nie musi okłamywać swoich klientów i partnerów biznesowych co do joty.

Jest w tym coś dobrego, nie pamiętam nawet, której piosenki Pink Floyd nie mogłem wyrzucić z głowy przez ostatnie kilka dni. A kto wie, może płyta będzie wkrótce ponownie dostępna w sklepie z płytami za rogiem.

Szkoda, że ​​nie jesteś tu od 1975 roku

„Znalezienie klienta zajmuje miesiące… sekundy, aby go stracić”.

Zaraz

Napisz komentarz

Ihre E-Mail-Adresse wird nicht veröffentlicht. Wymagane pola są oznaczone * oznakowane