single Malt

Pewnego wieczoru w 1990 roku towarzysz zdołał w końcu przekonać mnie do single malta. Od tego czasu są jednym z moich ulubionych napojów i zacząłem też szukać konkretnych produktów z tej czy innej destylarni. Ciekawostką jest to, że w latach 1990. i XNUMX. trudno było uzyskać single malt z konkretnych roczników. Jedną z możliwości było to Towarzystwo Szkockiej Whisky Malt dołączyć, który powstał w 1983 roku i do którego należał również mój towarzysz. Innym jest zakup części beczki od gorzelni lub firmy specjalistycznej i otrzymanie po butelkowaniu co najmniej jednej numerowanej butelki. Ponieważ nie starczyło mi pasji, ani wystarczającego portfela, przypomniałam sobie swoją „myśliwską naturę” i przez lata zaczęłam kupować normalnie dostępne butelki.

Teraz to tylko kwestia budżetu, a możesz kupić prawie każdy rocznik z niemal każdej destylarni, prawie wszędzie. Zdumiewa mnie to, gdzie destylarnie przez dziesięciolecia ukrywały swoją whisky; tym bardziej podoba mi się single malt, na który „upolowałem” w czasach, gdy single malt był jeszcze mniej dostępny. Jeśli to Dallas Dhu, Glen Gordon lub Rosebank, będzie to kolejna noc do zapamiętania.

A gdy już ogarnie Cię pasja do single malta, bardzo szybko zdasz sobie sprawę, że dwie rzeczy są absolutnie niezbędne, aby móc w pełni cieszyć się takim napojem, a mianowicie dużo czasu i umiejętność odpuszczania. Jeśli brakuje Ci jednego z dwóch, ale nadal chciałbyś użyć od czasu do czasu single malta, to polecam użycie single malta z informacją o czystym czasie przechowywania. Jeśli szukasz czegoś wyjątkowego, znajdziesz w nim nie tylko whisky 8-letnią, 10-letnią i przeważnie 12- lub 15-letnią, ale teraz także 18-letnią, 21-letnią, a także 30-letnią, a także jeszcze starszą whisky, która jest również już w każdym przypadku dostępny jest również do czystego butelkowania z beczek.

W kolejnych artykułach zajmę się bardziej szczegółowo single maltem z Campbeltown, Highlands, Lowlands, Islands, Islay i Speyside.

W tym artykule omówię bardziej szczegółowo single malty, które były destylowane w określonym roku, a także butelkowane w określonym czasie. Jeszcze lepiej, jeśli podane są nie tylko dokładne daty, ale także numery beczek i butelek.

Podsumowując, wymieniono region whisky, styl i moc beczki, zwłaszcza jeśli nie zostały jeszcze wyrafinowane do picia podczas butelkowania. Pomocne jest również, jeśli istnieją dalsze wskazania dotyczące oczekiwanego smaku.

Jak już wspomniałem, nie mogłem być szczególnie wybredny, jeśli chodzi o mój wybór, ale oznaczało to również, że przez lata cieszyłem się single maltami ze wszystkich regionów i nadal mam w ofercie różne single malty do dziś.

Cechą szczególną tego single malta jest to, że w razie potrzeby możesz cieszyć się nim również sam i popaść w bardzo głębokie i długotrwałe myśli. Osobiście jednak fajniej jest cieszyć się nimi w dobrym towarzystwie, dlatego zawsze wolałem szukać przyjemności w dobrym barze. A przynajmniej w przypadku single malta istnieją pewne kryteria dobrego baru: w latach 1990. był on jak najbardziej wolny od dymu. Oprócz klasycznej whisky, ma w ofercie również single malt, z których tylko kilka butelek może być otwartych. Barman charakteryzuje się tym, że otwiera również nową butelkę bez mrugnięcia okiem i podaje whisky w odpowiedniej szklance. A jeśli zamówisz single malt o mocy beczki, serwowany jest również dzbanek na wodę odpowiedniej marki, choć to tylko w celach wizualnych, a także właściwa woda – to absolutnie konieczne (!) – również podawana. Po znalezieniu takiego paska jest to szczególnie trudne, gdy musisz ponownie zmienić lokalizację; ale dziesiątki lat później czule zapamiętasz wieczory w takim barze.

Dlatego szczególnie ważne jest, abyś jako miłośnik single malta miał w domu przynajmniej jedną jego butelkę. Z biegiem lat każdy odnajduje swoją rutynę, jak najlepiej cieszyć się single maltem. Jak już wspomnieliśmy, nasz najważniejszy atut, czas, odgrywa w tym decydującą rolę. Ponadto istnieje sztuka odpuszczania, aby na koniec móc w pełni cieszyć się whisky.

Gromadziłem swoje "skarby" aż do swoich pięćdziesiątych urodzin i zawsze bardzo dokładnie zastanawiałem się nad tym, który single malt w ogóle rozważę otwarcie. Jednak od tych urodzin staram się pić tylko mój najlepszy single malt i nie mrugnę powieką, jeśli znajomy, przyjaciel lub jeden z moich dwóch synów chciałby spróbować określonej butelki - to prawdziwa sztuka odpuszczania .

Jeśli nikt nie uwalnia mnie od agonii wyboru, to w piwnicy zaczyna się zabawa, grzebię i staram się przypomnieć sobie miejsce i rodzaj gorzelni wybranej butelki. Potem staram się przypomnieć sobie, jak smakował inny single malt z tej samej destylarni, albo miałem okazję pić właśnie tego single malta już wcześniej.

Potem szukam swoich kieliszków single malt, z których piję single malt od 1993 roku oraz karafki okrętowej, bo nie tylko ma dobrą podstawkę, ale też całkiem dobrze się zamyka. Obywam się bez karafki na wodę, ponieważ rzadko miałem szczęście przy wyborze wody i musiałem przyzwyczaić się do cieszenia się mocą beczki.

Kiedy wszystko jest gotowe, moja zielona herbata, którą piję przez cały dzień, została już kilkakrotnie zaparzona i powoli, ale pewnie uczuliła moje kubki smakowe; szklanka wody dopełnia przygotowania.

Zanim otworzę butelkę, jest kolejna okazja, by pomyśleć, kiedy i gdzie ją „upolowałem”, a może dostałem w prezencie. Przez większość czasu te butelki są również ładnie zapakowane i fajnie jest je wyjąć z opakowania. Ponieważ mogą to być starsze butelki, otwieranie nie zawsze jest łatwe i przyzwyczaiłem się przelewać single malt do karafki. A to już jedna z pierwszych atrakcji cieszenia się single maltem, bo po tylu dziesięcioleciach w beczce i dodatkowych długich latach w butelce, single malt po raz pierwszy wychodzi na jaw i doskonale potwierdza, dlaczego już George Bernard Shaw opisał whisky jako „płynne słońce”.

Karafka wydobywa to, co najlepsze w single malcie, a dla oczu już jest ucztą, gdy mieni się i błyszczy.

Wyobraź sobie, że nalewasz sobie single malt destylowany w roku, w którym się urodziłeś, a następnie przelewasz go do beczki, po której wcześniej w magazynie nad wzburzonym morzem produkowano doskonałe wino, sherry lub inną whisky, która dojrzewała przez kilka lat, zanim ostatecznie trafiła na sam butelka, którą nalewasz od teraz. Czego doświadczyłeś przez lata?

Kiedy mam potem single malt w kieliszku, znów cieszę się widokiem i macham nim w tę i z powrotem - to zawsze uczta dla oczu i zawsze nowe doświadczenie, ponieważ każdy single malt ma swój własny kolor, który w przeciwieństwie do biorąc pod uwagę światło, można odkryć dalsze niuanse kolorystyczne.

Następnie zaglądam do kieliszka, aby zobaczyć, jak zachowuje się w nim single malt, podobnie jak w dobrym winie można zaobserwować różne zachowania. Dlatego ważne jest również, aby szkło nie tylko sprawiało, że whisky dobrze wyglądała, ale także dawała możliwość dalszego rozwoju.

Do tego czasu mogło minąć pół wieczności, a każda minuta tego czasu była warta przeżycia.

Po ponownym spojrzeniu na whisky i pierwszym zapachu, który już wypełnił pomieszczenie, zanurzam nos w szklance, aby dalej chłonąć single malt. To też może zająć pół wieczności i nie można wykluczyć, że jeszcze raz spojrzę na single malta, zanim po raz pierwszy wypiję kieliszek i pozwolę pierwszemu łykowi rozpłynąć się w ustach; popijając lekko i niedostrzegalnie, możesz jeszcze bardziej zintensyfikować smak i pozwolić, aby single malt naprawdę zaistniał.

Po kolejnej wieczności single malt jest uwalniany do gardła, gdzie dalej się rozwija, a gdy spływa dalej w dół, ujawniają się ostatnie niuanse smaku.

Nawet jeśli nie chodzi o zapach i smak, które osobiście preferujesz, delektowanie się single maltem jest zawsze nowym i wyjątkowym doświadczeniem, które daje wyobrażenie o różnorodności tego napoju, a także o kwestionowanych kubkach wizualnych, węchowych i smakowych za każdym razem na nowo.

Z czasem nauczysz się doceniać te różne wrażenia zmysłowe, a także kochać niektóre z nich. W każdym razie rzadko będzie to miłość od pierwszego wejrzenia, zwłaszcza gdy po raz pierwszy poznasz bardzo charakterystyczny single malt, który całkowicie przytłacza twoje zmysły.


Miałem kiedyś w piwnicy osiemnaście butelek whisky i moja żona kazała mi wylać zawartość każdej butelki do zlewu, albo inaczej.

Powiedziałem, że zrobię to i przystąpiłem do nieprzyjemnego zadania. Wyjąłem korek z pierwszej butelki i wylałem zawartość do zlewu z wyjątkiem jednej szklanki, którą wypiłem.

Wyjąłem korek z drugiej butelki i zrobiłem z nim podobnie, z wyjątkiem jednej szklanki, którą piłem.

Następnie wyjąłem korek z trzeciej butelki i wlałem do zlewu whisky, którą wypiłem.

Wyciągnąłem korek z czwartej butelki do zlewu i wylałem butelkę do szklanki, którą wypiłem.

Wyciągnąłem butelkę z korka następnego i wypiłem z niej jeden zlew, a resztę wrzuciłem do szklanki.

Wyciągnąłem zlew z następnej szklanki i wlałem korek do butelki.

Następnie zakorkowałem zlew szklanką, zabutelkowałem napój i wypiłem wlew.

Kiedy już wszystko opróżniłem, jedną ręką ustabilizowałem dom, drugą policzyłem szklanki, korki, butelki i zlewy, których było dwadzieścia dziewięć, a gdy dom się pojawił, przeliczyłem je ponownie i wreszcie miałem wszystkie domy w środku. jedną butelkę, którą wypiłem.

Nie jestem pod wpływem alkoholu, jak jakiś brzydki ćwierkanie jestem. Oszołomiłem się tak czujnie, że nie wiem kim jestem, a pijak stoję tutaj, im dłużej mam.Och, ja...

Zaraz