myśli o kampanii

Zdjęcie posta: Kanclerz w kampanii wyborczej | © Shutterstock

Wszyscy wracamy teraz do naszej normalnej rutyny i jesteśmy pewni, że wielu z nas już straciło z oczu nasze noworoczne postanowienia – nawet COVID-19 pozostał z nami i będzie nas zajęty przez dłuższy czas.

Ale to, czego wszyscy nauczyliśmy się ostatnio, zajmując się pandemią, to to, że zarówno nasze społeczeństwo, jak i polityka nie są już przygotowane na codzienność; dotychczasowe sukcesy zjednoczenia Europy uczyniły nas wszystkich ludźmi dobrej pogody.

Nic złego samo w sobie, o ile będziesz przygotowany na deszcz. Niestety teraz okazuje się, że już nim nie jesteśmy, niezależnie od obszaru.

Ta wiedza byłaby nawet pomocna, gdyby większość z nas wyciągnęła z niej właściwe wnioski.

Niestety, wielu z nas skarży się teraz politykom, że politycy dotrzymują obietnic, które od początku były nie do zrealizowania i wyciągają nas z deszczu — bez względu na koszty!

Niestety, coraz więcej współobywateli zdaje sobie sprawę, że polityka jest tym przytłoczona i zaczyna szukać ratunku w ideologiach tak starych, jak niesłusznych lub w hocus pocus.

Niestety wielu - ku mojemu wielkiemu zdumieniu także młodszych - chroni się w "tak trzymaj", zgodnie z mottem: po nas potop!

Oznacza to, że wszyscy idziemy ze złego w gorsze, a rachunek zadziała tylko dla tych, którzy odnajdą koniec życia przed konieczną krachem gotówki. 

Zadziwiające, zwłaszcza patrząc na zbliżające się wybory, jest to, że wielu z nas trzyma się sprawdzonych kandydatów, ale jednocześnie buduje na prezentowaniu nowych rozwiązań.

Kiedy patrzę na nasze plakaty wyborcze, prawdopodobnie niedługo będziemy mieli parlament stanowy złożony głównie z dziadków i babć, z których niektórzy chwalą się, że budują Saarlandstrasse od dziesięcioleci lub będą dokonywać ostatecznych napraw zniszczeń wojennych na Saarlandstrasse w nadchodzące lata Zdobądź kolej do Würzburga. Wielu z ugruntowanych, siwiejących polityków straciło z oczu naszą pierwotną intencję stworzenia europejskiego państwa federalnego, a niektórzy są teraz nawet przekonani, że to musi być Wielka Europa, ponieważ Wielkie Niemcy były wówczas zamknięte. 

Nasz świat obraca się zauważalnie szybciej, co oznacza, że ​​wyzwania naszych czasów się sumują. Powinniśmy więc powoli zdawać sobie sprawę, że nic się nie zmieni na lepsze, jeśli będziesz robić to samo w kółko.

Pierwszym krokiem byłoby wreszcie rozpoczęcie i zbudowanie Stanów Zjednoczonych z Europy od podstaw (hrabstwo do stanu) i od wewnątrz (od rdzenia do obręczy), a także poprawienie głównych wad naszych demokracji, takich jak mandaty i kadencje ograniczyć, aby jak najwięcej nowych podejść dostało szansę, a decydenci mieli możliwość doświadczenia przynajmniej średnioterminowych efektów swojej pracy; w każdym razie niezbędne projekty i decyzje nie są już tak łatwo odkładane.

Nie chcę otwierać drzwi obsesji na punkcie młodości, ale proponuję, aby dobrze wykształceni obywatele, którzy są w połowie życia, mieli możliwość jak najwcześniej pomóc ukształtować swoją przyszłość polityczną. 

#kampania wyborcza #limit kadencji


„Czego wszyscy szukamy w wyborach? Aby odpowiedzieć na jego prawdziwe cele, musisz najpierw posiąść środki poznania przydatności swojego mężczyzny; a potem musisz zachować nad nim jakąś władzę dzięki osobistemu obowiązkowi lub zależności”.

Edmundzie Burke'u, Refleksje nad rewolucją we Francji (1790)
Możesz wesprzeć ten blog na Patreon!

Napisz komentarz

Ihre E-Mail-Adresse wird nicht veröffentlicht.